poniedziałek, 27 października 2014

ODDALI SZKOLE TO CO NAJLEPSZE I ODESZLI








Oddali szkole to co najlepsze i odeszli

Nasi profesorowie

Profesorowie dawnego dębickiego gimnazjum a obecnie I Liceum Ogólnokształcącego

 im. Króla Władysława Jagiełły w Dębicy

Zapisani w naszej pamięci, ożywają we wspomnieniach.

Uśmiechamy się do nich z szacunkiem i przyjaźnią. Stając w listopadowej zadumie nad Ich Grobami myślimy z sympatią i wdzięcznością o latach wspólnie spędzonych w murach naszej szkoły i o tym co nam przekazali i czego nas nauczyli.

Cmentarz - jest jak tajemniczy ogród w którym drzemie nie tylko tajemnica  przenikania się dwóch światów ale także historia miasta i  ludzi.
  Chodząc pomiędzy grobami, czytając daty, nazwiska trudno nie oprzeć się wrażeniu że jest to miejsce w którym czas zamknął historię Dębicy i naszej szkoły w kamiennych tablicach.

 Georges Clemenceau napisał kiedyś :  Cmentarze są pełne ludzi niezastąpionych. Czytając nazwiska profesorów na tablicach Starego i Nowego Cmentarza w Dębicy i poza nią gdzie są pochowani nasi profesorowie  uświadamiamy sobie że wraz z ich  śmiercią  skończyły się pewne wydarzenia, epoki, nienapisane słowa naszej wdzięczności  i niewywalczone  idee których nas uczyli.

 A nauczyciele  którzy znajdowali się wewnątrz tych wydarzeń byli - w tym co robili dla nas - niezastąpieni.





środa, 27 sierpnia 2014

PROWINCJA GALICYJSKA





Książka 
Prowincja Galicyjska

        
       


 Miło nam poinformować, iż ukazała się książka „Prowincja Galicyjska. Wokół I wojny światowej. Konteksty, porównania, przykłady” pod redakcją dr Tomasza Pudłockiego z Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz mgr Arkadiusza S. Więcha z Instytutu Historii Uniwersytetu Rzeszowskiego. Książka, wydana przez Wydawnictwo Naukowe Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu stanowi zbiór tekstów, które w wersji skróconej mogliśmy wysłuchać w Dębicy podczas ogólnopolskiej konferencji historycznej, która odbyła się 28 lutego 2014 roku w murach I Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Władysława Jagiełły.
Przypadająca w tym roku setna rocznica wybuchu wojny staje się znakomitą okazją, aby bliżej przyglądnąć się codzienności mieszkańców galicyjskiej prowincji zarówno w przededniu wybuchu wojny jak i w samej jej trakcie.

Recenzująca książkę, profesor Jadwiga Hoff, wybitna znawczyni historii Galicji, autorka wielu publikacji naukowych poświęconych mieszkańcom galicyjskich miasteczek, napisała: „Książka pod red. Tomasza Pudłockiego i Arkadiusza Więcha (…) wpisuje się w rocznicowe publikacje (…) ale – jak zauważyli organizatorzy konferencji i jednocześnie redaktorzy tomu – dominuje w nich ujęcie maksymalistyczne. Publikacja, którą przygotowali do druku, ma na celu odejście od takiego ujęcia. Razem z autorami postanowili spojrzeć na Wielką Wojnę z perspektywy lokalnej, z perspektywy prowincji galicyjskiej, jako że Galicja była „jedną z ważniejszych aren wojennych potyczek” (z Wprowadzenia). Książka dzieli się na 3 części, które redaktorzy nazwali: Konteksty, Porównania, Przykłady. Konteksty ukazują prowincję galicyjską w przededniu wojny, w Porównaniach znalazły się teksty poświęcone kwestiom wyznaniowo-narodowościowym w kontekście wydarzeń związanych z I wojną, w Przykładach mowa jest o życiu ludności na terenach objętych działaniami wojennymi” oraz zwróciła uwagę, że zawarte w pracy teksty pokazują: „że ludzi przed wybuchem wojny zajmowały drobiazgi życiowe, codzienność, „awanturki”, jak by nie zdawali sobie sprawy z tego, że ich świat za chwilę ulegnie zagładzie. W tym sensie teksty te nie tylko przynoszą sporo informacji, ale są też bardzo pouczające”.
           
  Z dębickiej perspektywy warto sięgnąć po niniejszą pozycję szczególnie ze względu na dwa teksty poświęcone właśnie Dębicy. Oba oparte zostały na nieznanych dotąd materiałach źródłowych zarówno z polskich jak i zagranicznych archiwów.
 Pierwszy z nich autorstwa dr Tomasza Pudłockiego przybliża początkowe lata funkcjonowania dębickiego gimnazjum, także w kontekście innych podobnych placówek na terenie  Galicji oraz panujących w szkole relacji personalnych (w tym m. in osoby ks. Błażeja Kotfisa). Drugi tekst mgr Arkadiusza S. Więcha ukazuje życie codzienne mieszkańców Dębicy w okresie I wojny światowej oraz rolę jaką w tym okresie odegrały takie postacie jak Józef Wyrobek czy ks. Eugeniusz Wolski, a także opisuje mające ówcześnie miejsce w Dębicy rozruchy antyżydowskie.

Warto dodać, że projekt okładki książki wykonał także absolwent naszej szkoły pan Oskar Ostafin.

Książkę można nabyć w bibliotece naszego liceum.






piątek, 4 kwietnia 2014

Twarze Dębickiego Jagiełły : Józef Szydłowski. Pierwszy dyrektor dębickiego gimnazjum.

U progu XX wieku zostaje utworzone gimnazjum dębickie, które w sposób zdecydowany zmieniło życie małego galicyjskiego miasteczka jakim wtedy była Dębica. Na dyrektora nowej szkoły zostaje powołany młody nauczyciel jarosławskiego gimnazjum Józef Szydłowski. Postać pierwszego dyrektora dębickiego gimnazjum skupia uwagę z wielu względów. Przede wszystkim mamy do czynienia z młodym człowiekiem któremu przyszło zmierzyć się z niełatwym zadaniem budowania wizerunku dębickiego gimnazjum oraz nadania mu rangi czynnika kulturotwórczego w środowisku małomiasteczkowym. Ponadto ten człowiek znany przede wszystkim ze swojej pracy zawodowej i społecznej dla mieszkańców Dębicy i środowiska szkolnego, jako osoba prywatna pozostaje nadal tajemnicą. Świadkowie jego działalności w pierwszym dwudziestoleciu minionego wieku już nie żyją, a w pozostawionych przez nich zapiskach nie ma na jego temat zbyt wiele, poza jednozdaniowym podkreśleniu jego udziału w jakimś wydarzeniu. Nie zachowały się w dokumentach Archiwum Szkolnego żadne wzmianki na temat jego życia prywatnego i rodzinnego. Próżno by szukać w kronikach szkoły choćby najmniejszego zdania na temat rodziny Józefa Szydłowskiego. Wszystko wygląda tak jakby w ogóle rodziny nie miał. A tymczasem człowiek ten nie tylko że ją miał, ale także zdążył już przeżyć tragedię rodzinną, gdy jego ukochana żona zmarła pięć dni po porodzie, zostawiając go z maleńką córeczką. Dokładnie pięć lat po tej tragedii zostaje odesłany z Jarosławia gdzie zamieszkiwał ze swoją córką i pracował jako nauczyciel w tamtejszym gimnazjum w głąb Galicji do miasteczka zwanego Dębicą, by tam objąć stanowisko kierownika a potem dyrektora nowoutworzonej szkoły średniej. Przybył więc do Dębicy i stał się prekursorem na polu budowania rangi dębickiego gimnazjum wśród nie tylko społeczności lokalnej, ale także w całej Galicji i poza jej granicami. Kierował tą szkołą przez osiemnaście lat, w tym także w krytycznym dla kraju i Europy okresie, dźwigał ją po wojennej zawierusze i pewnie dokonał by w niej jeszcze wiele gdyby nie epidemia grypy hiszpańskiej 1918 roku w wyniku której odszedł na zawsze z grona dębickich pedagogów i ze stanowiska dyrektora. Spoczął na dębickim Starym Cmentarzu, tuż przy głównej alejce wiodącej do Kaplicy Raczyńskich. Dziś niejeden człowiek mijając Jego nagrobek, czy też przystając nad nim w modlitewnej zadumie, czytając napis na startej ręką czasu tablicy uświadamia sobie, że jest to miejsce spoczynku człowieka który na początku XX wieku wprawił w ruch olbrzymią machinę zwaną dębickim gimnazjum. Może dopiero wtedy przechodzień uświadamia sobie, że aby taka instytucja zaistniała i rozsławiła imię miasta już na początku XX wieku, potrzebna była niestrudzona praca ludzi, którzy wtedy w niej uczyli i dyrektora, który organizował życie szkolne od podstaw. Przychodzi wtedy refleksja, że człowiek ten istniał, miał swoje życie i pracę a zwykły ludzki gest pochylenia nad Jego mogiłą świadczy że nie odszedł zapomniany. Niniejsza praca ukazuje drogę Józefa Szydłowskiego jaką przebył aby na progu nowego – XX wieku – objąć stanowisko pierwszego dyrektora nowoutworzonego dębickiego gimnazjum. Dla miasta był to okres ciekawy pod wieloma względami. Oto Dębica wchodziła w nowe stulecie, zaczynała się przekształcać w miasteczko przemysłowe, zdobywać rangę dzięki swojej kolei i zaistnieniu tutaj węzła komunikacyjnego a teraz dodatkowo stała się miasteczkiem gimnazjalnym kształcącym studentów przyszłych uniwersytetów krajowych a potem zagranicznych. W swojej pracy poświęconej Józefowi Szydłowskiemu autorka skupiła  się przede wszystkim na dębickim okresie z życia Szydłowskiego aby ukazać jego wkład w rozwój dębickiego gimnazjum w pierwszych osiemnastu latach jego istnienia. Ponadto ukazuje Józefa Szydłowskiego jako człowieka pracującego nad integracją środowiska społecznego ówczesnej Dębicy, będącego jego obywatelem, utożsamiającego się z mieszkańcami miasta i jego problemami.

Józef Szydłowski. Pierwszy dyrektor dębickiego gimnazjum autorstwa Lidii Górskiej otwiera nowy cykl wydawniczy Muzeum i Archiwum Szkolnego pt. "Twarze Dębickiego Jagiełły" prezentujący  sylwetki osób, które na trwałe wpisały  się w historię szkoły i miasta Dębicy. 
Kolejny tom serii będzie poświęcony Józefowi Wyrobkowi, któremu nasze miasto zawdzięcza historyczne opracowanie dziejów.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Dębickie Szare Szeregi


Kolebką dębickiego  harcerstwa było gimnazjum. To tutaj w roku 1911 został założony Skauting od którego wzięły początek drużyny harcerskie tworzące Hufiec ZHP w mieście. W czasie okupacji niemieckiej 1939 roku dębickie harcerstwo schodzi do podziemia i przyjmuje kryptonim DĘBICKIE SZARE SZEREGI
            Historie harcerstwa w okresie II wojny światowej na terenie okupowanej ziemi dębickiej należy rozpatrywać na tle  formującego się w Dębicy ruchu oporu. Zaczął on się formować już w pierwszych tygodniach okupacji hitlerowskiej na tych terenach.
Działające początkowo luźne grupy połączyły się w 1940 roku w Związek Walki Zbrojnej.
Jak wiemy w tych czasach cały kraj podzielony był dla celów konspiracji na okręgi, podokręgi, inspektoraty i obwody.
            Jednym z takich obwodów był dębicki, który nosił nazwę „Deser”. Organizacyjnie podlegał inspektoratowi w Rzeszowie, natomiast jego dowództwo mieściło się w Krakowie.
Niestety w kwietniu i czerwcu 1940 roku zostało aresztowane całe kierownictwo ZWZ w tym również komendant dębickiego obwodu Artur Towarnicki. Wobec takiej sytuacji musiano powołać nowe osoby wchodzące w skład kadry kierowniczej.
            Szare szeregi stanowiły młodzieżową podbudówkę ZWZ.
Na terenie Rzeszowszczyzny próbowano trzykrotnie zorganizować konspiracyjne harcerstwo. Próby podjęli major Bartoszek i Stanisław Panek. Jednak Niemcy szybko uporali się z nowo tworzącymi się harcerskimi grupami niepodległościowymi, likwidując je. Nie zważając na represje okupanta po raz trzeci na przełomie lat 1939/40 podjęto się próby zorganizowania Szarych Szeregów. Byli to członkowie grupy kierowniczej, którzy dostali pod swoją opiekę kilka powiatów. Jednocześnie podlegali pod kierownictwo Szarych Szeregów w Krakowie złożone z byłych instruktorów harcerstwa: Seweryna Udzieli, Władysława Muża   i Ludwika Wacławka.
            Wspominając dębickie Szare Szeregi nie sposób pominąć osoby Józefa Kreta, który pełnił bezpośredni nadzór nad ich pracą. Jednocześnie sprawował opiekę nad powiatami: Mielec i Tarnobrzeg. Zaprzysiężony wraz z żoną w 1939 roku jako członek ZWZ redagował „Biuletyn Informacyjny”. W 1941 roku w maju z powodu wsypy został aresztowany i zamknięty w więzieniu rzeszowskim, a stamtąd przewieziony wraz z innymi aresztowanymi harcerzami do Krakowa na Montelupich, następnie do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Przeżył obóz, doczekał wyzwolenia. Wznowił ożywianą działalność harcerską i w ZBOWiD.
Zorganizowana w Dębicy przez Józefa Kreta grupa Szarych Szeregów liczyła około 40 osób. Stanowili ją w większości druhowie działającej przy Gimnazjum dębickim I Męskiej Drużyny Harcerskiej im. Mieczysława Romanowskiego. Miała ona dość bogate tradycje, sięgające swymi korzeniami powstałego w 1911 roku skautingu na terenie tutejszego gimnazjum. Pierwszym opiekunem dębickiego skautingu był prof. Stanisław Wiśniewski.
            Należy wspomnieć, że pod względem organizacyjnym dębiccy harcerze byli zdyscyplinowaną i prężnie działającą grupą przygotowaną do pracy w sposób więcej niż zadowalający.
            Działające przy szkołach powszechnych drużyny harcerskie szkoliły swych członków według konkretnych zadań, przekazując ich następnie drużynie działającej w gimnazjum. Tuż przed wybuchem II wojny istniała już tu druga Męska Drużyna Harcerska im. Zawiszy Czarnego, oraz dwie drużyny żeńskie. Działalność drużyn gimnazjalnych obejmowała organizowanie licznych wycieczek, biwaków, ognisk, obozów, zlotów. Uroczyście celebrowano również obchody rocznic i państwowych świąt.
Po ukończeniu gimnazjum harcerze szli na studia wyższe bądź podejmowali pracę zawodową.
Nigdy jednak nie tracili kontaktu z organizacją harcerską tworząc krąg starszoharcerskiej i spotykając się jak za szkolnych lat na biwakach i obozach.
            Z chwilą wybuchu wojny harcerze czuli się zapewne powołani do służby ojczyźnie. Harcerskie zawołanie „Czuwaj” znalazło potwierdzenie w czynach. Starsi wiekiem zgłaszali się jako ochotnicy do służby wojskowej, pozostali w oddziałach samoobrony niosą pomoc pierwszym ofiarom wojny. Na uwagę zasługuje fakt jak szybko i sprawnie potrafili nawiązać kontakty miedzy sobą nie chcąc pozostawać biernymi wobec terroru okupanta na ich własnej ziemi.
Wcześniejsze fachowe przygotowanie, silniej, prężniej, zdyscyplinowanej grupy dębickich harcerzy dało możliwość utworzenia w krótkim czasie drużyny Szarych Szeregów, której dowódcą został harcmistrz Jan Kita.
            Na postawę i dalszą pracę Janka w Szarych Szeregach miała niewątpliwie wpływ śmierć ojca – Ludwika Kity (profesora tutejszego gimnazjum) i siostry Ireny.
Oboje zginęli 1 września w czasie pierwszego bombardowania Dębicy, gdy bomba runęła na dom rodziny Janka. Pod koniec 1939 roku osobiście odbierał przysięgę harcerzy wstępujących do organizacji. W większości byli to doświadczeni harcerze, jego dawni koledzy szkolni.
            Ponadto do dębickich Szarych Szeregów należeli niektórzy nauczyciele i uczniowie Szkoły Mechanicznej noszącej w czasie okupacji nazwę Publicznej Szkoły Rzemieślniczej.
            Działalność Szarych Szeregów obejmowała Dębice, Ropczyce, Sędziszów i okoliczne wioski. Ponadto kontaktowano się z harcerzami z powiatów Mielec, Tarnobrzeg i Sandomierz.
Nosili oni nazwę „Jędrusie”. Redagowali i powielali pismo konspiracyjne „Odwet”. Kolportowaniem pisma na terenie Dębicy zajmowali się Adam Jabłoński i Czesława Jarecka. Miejscem kontaktowym dębickich harcerzy był sklep spożywczy na ul. Wielkopolskiej prowadzony przez Adama Jabłońskiego. Do tego sklepu przyjeżdżała też łączniczka krakowskich Szarych Szeregów przywożąc rozkazy dla Jana Kity.
            Ze względu na bezpieczeństwo obowiązywał w Szarych Szeregach  tzw. system piątkowy tzn. tylko 5 osób mogło się znać nawzajem.
            Młodsi harcerze uprawiali swe praktyki harcerskie włączając w nie służbę samarytańską oraz zwiadowczą, opiekując się również ludźmi poszkodowanymi przez wojnę. Starsi harcerze zdobywali sprawności przydatne w akcjach konspiracyjnych oraz organizowali tzw. „mały sabotaż”, przygotowując się jednocześnie do akcji bojowych.
            Zajmowano się również wydawaniem prasy konspiracyjnej, kolportażem z Krakowa czasopisma „Polska żyje”, nasłuchami radiowymi. Gromadzono broń, materiały opatrunkowe, środki pieniężne, informacje o rozmieszczeniu i sile niemieckich jednostek w okolicy miasta. Jednocześnie w dalszym ciągu kontynuowano szkolenie wojskowo-sanitarne, konspiracyjce.
            Przygotowane w ten sposób Szare Szeregi w Dębicy zostały w roku1940 wcielone do ZWZ, a ich dowódca hm. Jan Kita został adiutantem komendanta dębickiemu obwodu „Deser”.
            Od tego więc czasu najpierw w szeregach ZWZ a następnie AK dębiccy harcerze walczyli o ziemię dębicką.
            Po wcieleniu dębickich Szarych Szeregów do ZWZ w 1940 roku w dalszym ciągu prowadzono szkolenia harcerzy tak sanitarno-wojskowe, jak również konspiracyjne. Nadal współpracowano z grupami harcerskimi w powiatach: Mielec, Tarnobrzeg i Sandomierz – „Jędrusiami”. Kolportowano od nich nielegalne pismo „Odwet”.
            Właśnie w chwili, gdy jeden z kolporterów przewoził nowy nakład „Odwetu”, Niemcy aresztowali go. Było to 19 IV 1941 r. Pod wpływem wymyślnych tortur i bicia załamał się i wydał nazwiska znanych sobie szaroszeregowców. Od tej chwili rozpoczęły się aresztowania wśród kierownictwa Szarych szeregów. Osłabiły one szeregi harcerskiej organizacji na terenie Dębicy. W bardzo krótkim czasie zostało aresztowanych kilkunastu harcerzy. Wśród nich znalazł się dowódca Szarych Szeregów – Jan Kita, ps. „Samotny” oraz jego najbliżsi współpracownicy: Aleksander Augustynowicz, Antoni Ciecieręga, Zbigniwe Gawryś, Kazimierz Jarecki, Józef Kula ,Władysław Mysona, Stanisław Szewczyk, Władysław Węglowski, Karolina Weitowa.
Wszystkich aresztowanych obsadzono w więzieniu na zamku w Rzeszowie. Na przesłuchania przeprowadzano ich na ulicę  Jagiellońską do siedziby gestapo.
W czasie jednego z przesłuchań Jan Kita przebił się leżącym na stole nożem (harcerska finka). Ów nóż był to tzw. dowód rzeczowy harcerskiej działalności znaleziony w trakcie rewizji w domu Kity. Okaleczonego Janka Niemcy wyleczyli z ran, a następnie przewieźli do Krakowa do więzienia w Montelupich. Tam przechodził szereg kolejnych przesłuchań. 12 VIII 1941 r. został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Wkrótce trafiła tam też grupa 38 harcerzy z Dębicy, Rzeszowa i Krakowa. Janka Kitę osadzono na bloku 11 i „oznaczono” numerem obozowym 20976. Torturowano go nadal usiłując wydobyć cenne dla Niemców informacyjne na temat harcerskiego ruchu oporu na tych terenach. Pod koniec października 1944 roku został zamordowany w Oświęcimiu zastrzykiem z fenolu. Dziś pamiątki po Janie Kicie można obejrzeć w Liceum Ogólnokształcącym w Dębicy, m.in. listy Janka do matki z rzeszowskiego i krakowskiego więzienia, jak również z obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu.

Podobny los spotkał pozostałych 38 harcerzy dębickich. Już po czterech miesiącach pobytu w obozie  przy życiu pozostało tylko 8. Ginęli kolejno. Jednak pomimo ciężkich warunków, dalszych tortur, głodu i chorób pomagali sobie wzajemnie na każdym kroku. Żaden z uwięzionych dębickich harcerzy nie ocalał. W obozie zagłady potrafili jednak zachować swoje człowieczeństwo do końca. Budzili podziw wśród innych więźniów swoją harcerską postawą, chęcią niesienia pomocy innym cierpiącym. Nic nie było w stanie złamać ducha harcerzy dębickich. Większość z nich to uczniowie dębickiego gimnazjum, gdzie wychowywali i przygotowywali ich nauczyciele, którzy również oddali swe życie za ojczyznę.
Nie wszyscy harcerze z grupy „Samotnego” zostali aresztowani. Ocaleli dzięki temu, że zostali w porę powiadomieni i zdążyli uciec. Cześć z nich ukrywała się przez jakiś czas, aby znów podjąć walkę w konspiracji. Tym razem w szeregach AK. Po aresztowaniach w 1941 roku Szare Szeregi w Dębicy nie odrodziły się  już jako odrębna grupa organizacyjna. Członkowie Szarych Szeregów zasilili jednak konspirację AK na ziemi dębickiej.

W tym czasie dowództwo obozu „Deser” mieszczące się w Braciejowej i Gumniskach organizowało różne zbrojne akcje przeciw Niemcom. Tutaj znaleźli się harcerze z grupy „Samotnego”, którym udało się uniknąć aresztowań. Ich naczelnym zadaniem było niszczenie linii komunikacyjnych, likwidacja żandarmów niemieckich, atakowanie oddziałów w celu ich rozbicia oraz zdobywanie broni. Pozostali tam do końca wojny, biorąc czynny udział w walkach zbrojnych w rejonach Gołęczyny, Połomei, Gumnisk, i Braciejowej. Kolejno w walkach z Niemcami ginęli harcerze: Zygmunt Wójtowicz, Zygmunt Szczęsny, Stanisław Paluch, Tadeusz Kemmer i Ludwik Kochli.
Dębiccy harcerze działali również poza Szarymi Szeregami. Szczególnie aktywni byli uczniowie Szkoły Rzemieślniczej w Dębicy, a wśród nich harcerze okresu przedwojennego. Gromadzili broń, wykonywali drobny sprzęt potrzebny do walki oraz radiostacje. Zawiązali własną organizację konspiracyjną.
Wiosną 1943 roku przygotowali napad zbrojny na Niemców. Ale ktoś ich zdradził w wyniku czego aresztowano kilkunastu uczniów dębickich szkół. Umieszczono ich w więzieniu (obecny budynek Prokuratury obok kościoła św. Jadwigi). Tam byli torturowani i bici do nieprzytomności. Nie wydali jednak nikogo. Najmłodszym z nich był 14- letni uczeń o nazwisku Pocica.
W ręce Niemców wpadł również sztandar z godłem Polski.

Dziewczęta nie były zrzeszone w zorganizowanej grupie konspiracyjnej. Brały jednak czynny  udział w walkach. Dostarczały żywność dla żołnierzy jadących na front, organizowały pomoc sanitarną, zajmowały się kolportażem nielegalne prasy. Były doskonałymi łączniczkami. Później zorganizowano Wojskową Służbę Kobiet, w skład której weszło wiele dębickich harcerek. Wiele dziewcząt pracowało w AK, jako sanitariuszki, organizowały też liczne patrole.
            Ofiara dębickich harcerzy była protestem w walce z okupantem, a harcerskie zawołanie „Czuwaj” jeszcze raz potwierdziło gotowość harcerzy do obrony kraju w każdej chwili. Zasady moralne, harcerskie prawo i przyrzeczenie znalazły potwierdzenie w okrutnej wojennej rzeczywistości, w której przyszło się zmierzyć mając zaledwie kilkanaście lat. Postawa dębickich harcerzy była wzorem godnej walki o człowieczeństwo, protestem przeciwko upodleniu człowieka, zdeptaniu zasad i wartości moralnych.
            Dziś wiele dębickich drużyn harcerskich pamięta o tych, którzy oddali swe życie za wolność tej ziemi. Wiele drużyn nosi imię bohaterskich Szaroszeregowców. Pomniki i cmentarze otoczone opieką harcerzy świadczą o poszanowaniu tradycji harcerskich oraz czci i pamięci oddawanej tym, którzy stanęli do walki zbrojnej, gdy przyszło zadać raport z miłości do tej ziemi. W apelu poległych czytamy wiele harcerskich nazwisk, które trwale wryły się w historię ziemi dębickiej.

 W kwietniu 1995 roku Dębicki Hufiec ZHP otrzymał imię SZARYCH SZEREGÓW.

W przededniu kolejnej rocznicy nadania imienia dębickiemu Hufcowi ZHP Kółko Archiwistyczne  Szkolnego Muzeum i Archiwum przygotowało wystawę poświęconą dębickim Szarym Szeregom. W dniu 31 marca zwiedziła ją młodzież Miejskiego Gimnazjum Nr 3. Młodzież wysłuchała również lekcji historycznej na temat dziejów Szarych Szeregów w Dębicy. Wystawa czynna będzie do 15 kwietnia. Zwiedzać ją można w czytelni szkolnej. ZAPRASZAMY